Schizma

Po raz kolejny w swojej dwutysiącletniej historii jedność Kościoła została rozdarta przez schizmę. Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X (którego członkowie, od nazwiska swojego założyciela, arcybiskupa Marcela Lefebvra, zwani są potocznie lefebrystami) zdecydowało się na wyświęcenie czterech swoich kapłanów na biskupów, mimo wielokrotnych napomnień i ostrzeżeń ze strony Stolicy Apostolskiej. Zgodnie z obowiązującym prawem kanonicznym wyświęcenie biskupów bez zgody Stolicy Apostolskiej i papieskiego mandatu oznacza faktyczne zerwanie jedności z Kościołem katolickim. Nie jest to pierwszy taki przypadek w historii tego powstałego po Soborze Watykańskim II środowiska, które zanegowało soborowe dokumenty, m.in. konstytucję o Liturgii Świętej Sacrosanctum Concilium, deklarację o stosunku Kościoła katolickiego do religii niechrześcijańskich Nostra aetate czy też dekret o wolności religijnej Dignitatis humanae oraz całe posoborowe nauczanie Magisterium Kościoła. Już w 1988 r. abp Lefebvre wyświęcił czterech kapłanów na biskupów, co sprowadziło na nich karę ekskomuniki. W geście dobrej woli papież Benedykt XVI zdjął w 2009 r. tę ekskomunikę i dążył do osiągnięcia pojednania tego środowiska z Kościołem.

Trudno się dziwić, że natychmiast po dokonanym 1 lipca 2026 r. akcie konsekracji biskupów felebrystowskich Dykasteria Nauki Wiary wydała dekret stwierdzający, że nowo konsekrowani biskupi wraz z konsekratorami popełnili akt o charakterze schizmatyckim i dlatego zaciągnęli karę ekskomuniki latae sententiae, czyli wiążącą mocą samego prawa po dokonaniu czynu. Jak się okazuje, konsekratorami nowych biskupów byli dwaj z czwórki biskupów, wyświęconych w Bractwie bez zgody Stolicy Apostolskiej w 1988 r. Są nią objęci także wierni, którzy formalnie przystępują do Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Do dekretu Dykasterii Nauki Wiary dołączono notę wyjaśniającą. Mało zrozumiałe dla wielu wiernych może być zawarte w tejże nocie wyjaśnienie, że sprawowane przez członków Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X sakramenty, takie jak chrzest czy Eucharystia, są sprawowane ważnie, chociaż niegodziwie, natomiast sakramenty pokuty oraz małżeństwa będą sprawowany nieważnie. Trzeba wyjaśnić, że ważnie może udzielać chrztu każdy człowiek, jeżeli tylko czyni to w imię Trójcy Świętej i chce działać zgodnie z intencją Kościoła. Do ważności Eucharystii potrzeba święceń kapłańskich, które kapłani z Bractwa otrzymali. Natomiast sakrament małżeństwa zostaje ważnie zawarty jedynie w obecności duchownego delegowanego przez ordynariusza miejsca (biskupa) lub jego przedstawiciela (proboszcza), a ze względu na zerwanie jedności z Kościołem takiej delegacji kapłani będący członkami Bractwa nie mają. Analogicznie do ważnego sprawowania sakramentu pokuty potrzebne jest, oprócz święceń kapłańskich, oddzielne pozwolenie biskupa miejsca, zwane upoważnieniem do spowiadania (łac. facultas ad confessiones), którego lefebryści również nie otrzymają. Co ciekawe, w 2015 r., w czasie trwania Roku Miłosierdzia, papież Franciszek, ponownie w geście dobrej woli, udzielił lefebrystom upoważnienia do spowiadania na czas roku świętego, które później zostało bezterminowo przedłużone. To pozwolenie zostało obecnie cofnięte.

Można i trzeba rozmawiać na temat poszczególnych argumentów podnoszonych przez lefebrystów. Nadużycia liturgii, które stały się codziennością w wielu Kościołach lokalnych, wypowiedzi niektórych hierarchów i teologów, a także ogólne rozmycie katolickiego wychowania, nauczania wiary i dyscypliny, sprawiły, że protest przeciwko takim zjawiskom można uznać za uzasadniony i jak najbardziej potrzebny. Jednak obwinianie soboru i posoborowego nauczania Magisterium Kościoła o odejście od prawowitej wiary jest po prostu niezgodne z prawdą. Spór z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X jest w rzeczywistości sporem dogmatycznym o rozumienie Kościoła. Negowanie decyzji w sprawach kluczowych dla wiary, podjętych przez każdorazowego następcę św. Piotra, jest negowaniem podstawy, na której zbudowany został przez Chrystusa Jego Kościół. Należy do niej faktyczna (nie tylko deklarowana) jedność z papieżem. Bez niej lub wbrew niej wszystkie inne deklaracje, nawet gdyby były ściśle ortodoksyjne, pozbawione są fundamentu.

Dawny przewodniczący Kongregacji Nauki Wiary, abp Gerhard Ludwig Müller, stwierdził, że lefebryści, którzy chcą być superkatolikami, stają się faktycznie superprotestantami. To stwierdzenie jest bardzo trafne. Wskazuje na paradoksalne podobieństwa między postępowaniem leberystów a działaniem współczesnych ruchów, chcących zreformować Kościół w sposób, któremu lefebryści tak gwałtownie się sprzeciwiają (np. niemiecka Droga Synodalna). Przy diametralnej odmienności poglądów dotyczących treści wiary, środowiska te łączy kilka istotnych elementów: pewność, że lepiej od Stolicy Apostolskiej wiedzą, na czym polega katolickość Kościoła; odrzucenie Soboru Watykańskiego II – dla tych pierwszych zbyt modernistycznego, dla drugich – zbyt zachowawczego; zdecydowanie, że nie można czekać, ale należy działać natychmiast, niezależnie od sprzeciwu Stolicy Apostolskiej; przekonanie, że podjęte działania są niezbędne dla dobra wierzących i są w pewnym sensie obowiązkiem pasterzy; nieposłuszeństwo rozstrzygnięciom papieża przy jednocześnie deklarowanej woli zachowania jedności z Kościołem i oczekiwaniem, że Kościół zaakceptuje ich stanowisko.

Każda schizma to rana, po której – nawet jeżeli zostanie zaleczona – pozostanie blizna w świadomości Kościoła. Tragiczne jest to, że wielu wiernych autentycznie zatroskanych o piękno liturgii, czystość wiary i głębokie życie chrześcijańskie, przestało dostrzegać kluczowe rozróżnienie między autentycznie katolickimi grupami, które pielęgnują Tradycję i pozostają w jedności z papieżem i Stolicą Apostolską a środowiskiem skupionym wokół Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, które neguje prawomocność Soboru Watykańskiego II i obowiązujące nauczanie Magisterium Kościoła. Nie jest to kwestia jakichś drugorzędnych rozróżnień, ale sprawa kluczowa dla prawowierności i spokoju sumienia. W świetle najnowszych wydarzeń jasne uświadomienie sobie tego rozróżnienia staje się rzeczywiście nakazem chwili.

Ks. Marian Machinek MSF