Czy piekło jest puste?

W jednym z wywiadów udzielonych na początku 2024 r. dla programu włoskiej telewizji „Che Tempo Che Fa” papież Franciszek stwierdził, że lubi wyobrażać sobie, iż piekło jest puste. Jak zaznaczył, jego wyobrażenie nie jest dogmatem wiary, ale wyrazem jego osobistej nadziei i pragnienia. To osobiste przekonanie harmonizuje z głównym motywem nauczania papieża, jakim jest miłosierdzie Boże wobec wszystkich. Skoro „Miłosierdzie to imię Boga”, jak głosi tytuł innego, wydanego w formie książkowej w 2016 r. wywiadu Franciszka, to miłosierdzie to nie może mieć żadnych granic.  O ile jednak bezgraniczność Bożego miłosierdzia należy faktycznie do centralnych przekonań chrześcijańskiej wiary, to  teza o pustym piekle już do nich nie należy. Jak to ma miejsce w odniesieniu do wielu innych tematów współczesnej debaty o wierze chrześcijańskiej, sceptycyzm wobec twierdzenia o pustym piekle bywa krytykowany jako wyraz rygoryzmu, wykrzywionego i jednostronnego obrazu Boga jako surowego Sędziego, a nawet jako dowód resentymentu wobec tych, który nie przejmują się zbytnio wiarą i żyją, jakby Boga nie było. Taka ocena jest jednak zbyt pochopna i beznadziejnie powierzchowna, bo problem jest o wiele poważniejszy. Czytaj dalej „Czy piekło jest puste?”

„Fiducia supplicans”. Jeszcze o błogosławieństwach

We wpisie z listopada 2023 r. próbowałem odnieść się do problematyki błogosławieństw w kontekście odpowiedzi papieża Franciszka na skierowane do niego kardynalskie dubia. Warto mimo to dopowiedzieć kilka słów do tego tematu po wydaniu w grudniu 2023 przez Dykasterię Nauki Wiary deklaracji „Fiducia supplicans”, dotyczącej możliwości błogosławienia par żyjących w związkach nieregularnych oraz związkach tej samej płci. Wywołała ona wiele protestów i kontrowersji, a niektóre episkopaty wręcz zakazały na swoim terenie praktykowania zawartych w niej sugestii o możliwości udzielania takich błogosławieństw. Sytuacja przypomina nieco tę z czasów opublikowania w 1968 r. przez papieża Pawła VI encykliki „Humanae vitae”, z jedną wszakże istotną różnicą. Pawel VI bronił w swej encyklice dotychczasowej nauki Kościoła o moralnej niegodziwości zachowań antykoncepcyjnych, podczas gdy najnowsza deklaracja Dykasterii Nauki Wiary zdaje się wychodzić daleko poza ortodoksyjną naukę o grzeszności pozamałżeńskich relacji seksualnych. Wzburzenie okazało się tak poważne, że prefekt Dykasterii Nauki Wiary, kard. Victor Manuel Fernàndez poczuł się zmuszony do opublikowania obszernego komunikatu prasowego dotyczącego recepcji „Fiducia supplicans”. Odrzuca w nim pojawiające się oskarżenia o to, że opublikowana za zgodą papieża Franciszka deklaracja kłóci się z katolicką ortodoksją. Czytaj dalej „„Fiducia supplicans”. Jeszcze o błogosławieństwach”

Potrójne przychodzenie Pana

Popularne określenie adwentu jako czasu oczekiwania na przyjście Pana każe zastanowić się nad różnymi wymiarami tego przyjścia. Zazwyczaj w adwencie mówi się o podwójnym przyjściu Chrystusa. Pierwsze dokonało się w historycznej przeszłości, gdy Jednorodzony Syn Boży wszedł w ludzką historię w konkretnym miejscu i czasie, by odkupić grzeszną ludzkość. Drugie przyjście, które w teologii jest określane jako paruzja, nastąpi u kresu historii, a więc będzie się wiązało z końcem zanurzonego w przestrzeni i czasie świata, gdy Chrystus przyjdzie z mocą, by sądzić żywych i umarłych. Jednak jeden z najwybitniejszych teologów średniowiecza i doktor Kościoła, św. Bernard z Clairvaux (1090-1153), w kazaniu adwentowym mówi także o trzecim przyjściu Chrystusa. Jak powiada, w odróżnieniu od pierwszego, które dokonało się w ciele i słabości oraz ostatecznego, które nastąpi w chwale i majestacie, to trzecie, środkowe, które jest niejako drogą od pierwszego do ostatniego,  dokonuje się w duchu i mocy i jest ukryte. Dotyczy ono przychodzenia Pana do każdego ludzkiego serca. Czytaj dalej „Potrójne przychodzenie Pana”

Kogo wolno błogosławić?

Na tak postawione pytanie najbardziej ogólna odpowiedź może być tylko jedna: błogosławić nie tylko wolno, ale wręcz należy każdego człowieka. Św. Paweł nie ma wątpliwości, że właśnie tak należy odnosić się do bliźnich, a nawet do wrogów wiary i bez wahania nalega: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie” (Rz 12, 14). Tak rozumiane błogosławieństwo jest tu postawą odwrotną do przeklinania prześladowców i życzenia im czegoś najgorszego. Jest to po prostu konkretny wyraz miłości bliźniego, która polega na tym, aby pragnąć dobra dla bliźniego, nawet tego, którego poglądów nie podzielam i którego postępowania nie popieram. Chodzi tu zatem o zasadniczą postawę chrześcijan. Wydaje się, że ludzie wierzący zawsze to rozumieli i praktykowali, co widać np. w zwyczaju błogosławienia dzieci przez matki przez naznaczanie ich czoła znakiem krzyża. Czytaj dalej „Kogo wolno błogosławić?”

Laudate Deum

Opublikowana we wspomnienie liturgiczne św. Franciszka, 4 października 2023 r. adhortacja papieża Franciszka Laudate Deum jest niewątpliwie niecodziennym dokumentem papieskiego Magisterium. W zamyśle papieża ma ona być swego rodzaju dopowiedzeniem do opublikowanej w 2015 r. encykliki Laudato si, która obiła się szerokim echem w świecie i która rzeczywiście była ważnym i wartościowym dokumentem. Przedmiotem nowej adhortacji, jak głosi podtytuł papieskiego napomnienia (a taki właśnie charakter ma adhortacja), jest kryzys klimatyczny. Dokumenty tej rangi bywały w przeszłości zazwyczaj kierowane przez papieży do biskupów, zakonników, jakiejś grupy świeckich lub też do wszystkich wiernych. Czasem papieże dodawali formułę „… oraz do wszystkich ludzi dobrej woli”. W najnowszej adhortacji papieża Franciszka ta formuła jest wyłącznym określeniem adresatów. Tym co niepokoi, wręcz bulwersuje papieża, jest brak wiążących decyzji w kwestii ochrony klimatu i zapobieżeniu degradacji Ziemi. Dramatycznie brzmią słowa Franciszka: „[…] goszczący nas świat rozpada się i być może zbliża się do stanu krytycznego” (LD 2).

Czytaj dalej „Laudate Deum”

Czego uczą nas błogosławieni Ulmowie?

Beatyfikacja rodziny Ulmów, która odbyła się 10 września 2023 r. w ich rodzinnej Markowej koło Łańcuta, była pod wieloma względami uroczystością wyjątkową. Pierwszy raz w historii Kościoła do chwały ołtarzy zostają podniesieni nie tylko małżonkowie, ale wszyscy członkowie jednej rodziny: rodzice i wszystkie ich dzieci. Ponieśli oni śmierć z rąk niemieckich oprawców w odwecie za ukrywanie Żydów w swoim domu. Jak każda beatyfikacja, również i ta jest nie tylko wyrazem uznania dla cnót osób wynoszonych na ołtarze, ale niesie ze sobą ważne przesłanie dla współczesnych. Nie jest przypadkiem, że heroiczna postawa Ulmów została dostrzeżona i uznana właśnie teraz, w niemal osiemdziesiąt lat po ich męczeńskiej śmierci. Czytaj dalej „Czego uczą nas błogosławieni Ulmowie?”

Światowe Dni Młodzieży – katolicki Woodstock i nic więcej?

O ile można by się spodziewać kąśliwych komentarzy dotyczących Światowych Dni Młodzieży ze strony środowisk nieprzyjaznych Kościołowi, o tyle fala krytyki ze strony niektórych katolickich obserwatorów musi dziwić. Dotyczy ona bowiem już nie tylko pojedynczych błędów w samej realizacji tegorocznej odsłony Dni w Lizbonie, ale samej idei zgromadzenia pod szyldem wiary w Chrystusa półtoramilionowej rzeszy młodych ludzi w jednym miejscu. Pogardliwe stwierdzenia, że jest to jedynie rodzaj płytkiego eventu, katolickiego Woodstocku, gdzie elementy wiary są tylko nieistotnym tłem, a sednem jest emocjonalne doświadczenie bycia częścią hałaśliwej i rozedrganej masy, są po prostu nieprawdziwe i dlatego także niesprawiedliwe. Nawet jeśli element emocjonalnego przeżycia wybija się tu na pierwszy plan (nie bez udziału przekazów medialnych!), to taka jest po prostu wiara młodego człowieka. Trudno wymagać, by osoba, która na wszystkich poziomach swojej egzystencji znajduje się jeszcze w procesie dorastania i dojrzewania, była karmiona wycyzelowaną teologią i miała liturgiczne wyrobienie, które nabywa się (i to wcale nie jest reguła!) dopiero po wielu latach. Katechezy, spotkania ewangelizacyjne i modlitewne, a przede wszystkim wspólne adoracje w ciszy, jakie miały miejsce w Lizbonie, nie pozwalają po prostu na powierzchowną krytykę. Czytaj dalej „Światowe Dni Młodzieży – katolicki Woodstock i nic więcej?”

Wysychający strumień

Początek sezonu wakacyjnego zbiega się co roku z ogłoszeniem wyników matur. Jest to dla wielu młodych ludzi czas podejmowania decyzji dotyczących kierunku studiów, a co za tym idzie – przyszłej drogi życiowej. Jest to też czas, w którym osoby odpowiedzialne w Kościele za kształcenie kapłanów zadają sobie pytanie, czy znajdą się chętni do podjęcia studiów teologicznych w seminarium duchownym z zamiarem przyjęcia święceń kapłańskich. Jeszcze niedawno wydawało się, że Kościołowi w Polsce nie zagrozi brak powołań kapłańskich, jak tego doświadczyło w ostatnich dziesięcioleciach wiele Kościołów lokalnych na zachodzie Europy. Wystarczyło jednak kilkanaście ostatnich lat, by sytuacja radykalnie się zmieniła. Seminaria świecą pustkami i niestety należy się liczyć z tym, że nie jest to zjawisko chwilowe. Komu leży na sercu los Kościoła, ten musi zadać sobie pytanie o przyczyny tego mocno niepokojącego trendu. Czytaj dalej „Wysychający strumień”

Obecność

Procesje Bożego Ciała są co roku pięknym przeżyciem dla setek tysięcy katolików w Polsce. Zgodnie z kalendarzem liturgicznym, uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa przypada mniej więcej na granicy wiosny i lata. Procesje Bożego Ciała są czysto katolickim fenomenem, który pokazuje katolicki charakter wiary w Chrystusa. Wszystko odgrywa tu istotną rolę: wiosenno-letnia aura, świeża zieleń wiosennej przyrody, odświętne stroje, kwiaty, świece, a przede wszystkim odrobina białego Chleba niesiona w monstrancji, ale także pieśni i gesty, feretrony i symbole, które przypominają, że jest to dawna, bo obecna w Kościele  od XIII w., celebracja. Kluczowe elementy ludzkiego życia są tu niejako zebrane w jednej celebracji. W świetle wiary katolickiej cała rzeczywistość ma charakter sakramentalny i stąd wiara w Chrystusa ma także taki charakter i obejmuje całego człowieka: jego duchowy, ale i cielesny wymiar. Czytaj dalej „Obecność”

Koronacja

Postronny obserwator transmisji z ceremonii koronacyjnej nowego brytyjskiego monarchy Karola III nie mógł się zapewne oprzeć wrażeniu bycia przeniesionym do jakiegoś innego, zamierzchłego świata. Złote karoce, bogate stroje uczestników z ubiegłych epok, królewskie regalia wyglądające jak eksponaty z kostiumowego filmu, podniosła muzyka i tradycyjne, religijne celebracje w starożytnej świątyni – wszystko to mogłoby być formą jakiegoś historycznego spektaklu, gdyby nie fakt, że dotyczyło struktury i tożsamości jednego z najbogatszych i najnowocześniejszych krajów świata. To, co musi zdumiewać, to z jednej strony nieukrywane zainteresowanie i zapewne też jakaś forma sympatii ze strony setek milionów ludzi na całym świecie, którzy dzięki transmisji telewizyjnej mogli śledzić tę ceremonię. Warta podkreślenia była także powściągliwość, a nawet przychylność dziennikarzy obsługujących serwisy informacyjne, szczególnie tych, którzy z wielką gorliwością potrafią tropić wszelkie przejawy zbyt ścisłych związków ołtarza z tronem i piętnować je jako zamach na świeckie i neutralne światopoglądowo państwo. Czytaj dalej „Koronacja”