Dawna rzymska sentencja: Mater semper certa est („Matka zawsze jest pewna”) wyrażała powszechne przekonanie, na którym opierało się prawo rzymskie. O ile tożsamość ojca mogła być niepewna, to w odniesieniu do matki sprawa była jasna: matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Zasada ta, wpisana również do obowiązującego w Polsce Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (art. 61⁹), zupełnie nie przystaje do procederu surogacji, czyli macierzyństwa zastępczego. Dyskusję na ten temat rozpala na nowo fakt, że jeden z sąsiadujących z Polską krajów uchodzi za zagłębie surogacji. Chodzi o Ukrainę, będącą krajem, w którym – po Stanach Zjednoczonych – zawieranych jest najwięcej umów dotyczących macierzyństwa zastępczego. Kobiety w wieku reprodukcyjnym są wynajmowane przez niepłodne pary (najczęściej z Chin oraz krajów zachodnich), by za wynagrodzeniem pozwoliły się zapłodnić w ramach procedury zapłodnienia in vitro, donosiły i urodziły dzieci, które później zostają przekazane zamawiającym. Liczba dzieci urodzonych w wyniku surogacji na Ukrainie sięga 2 – 2,5 tysięcy rocznie. Jak się okazuje, mimo trwającej wojny skala surogacji w 2026 r. na Ukrainie powróciła do rozmiarów sprzed rosyjskiej inwazji. Co więcej, ukraińskie kliniki próbują propagować surogację w naszym kraju. Wprawdzie zapowiadana na 12–13 września 2026 r. w Warszawie konferencja działającej w Kijowie prywatnej kliniki rozrodu BioTexCom, promującej surogację, nie odbyła się wskutek protestów wielu środowisk, jednak sam fakt wyjścia z taką propozycją musi być uznany za znak alarmowy.
Zwolennicy surogacji nie widzą w niej oczywiście niczego niewłaściwego. Argumentują, że skoro dopuszcza się zapłodnienie in vitro, aby niepłodnym parom zapewnić szczęście rodzicielstwa, a niepłodne kobiety nie potrafią (lub nie chcą) donosić ciąży i urodzić dziecka, to można sięgnąć po pomoc innych kobiet. I ta argumentacja jest jak najbardziej logiczna: skoro zapłodnienie in vitro zostało zaakceptowane jako moralnie i prawnie dopuszczalne, to dalsze kroki, jak np. korzystanie z banków gamet, korzystanie z zapłodnienia in vitro przez osoby nie żyjące w małżeństwie lub też przez pary homoseksualne czy właśnie surogacja, są tylko konsekwencją tej pierwszej fundamentalnej decyzji.
Zjawisko surogacji potwierdza jedynie fundamentalny zarzut, jaki trzeba podnieść wobec zapłodnienia in vitro: by spełnić życzenia dorosłych, dziecko zostaje potraktowane jako produkt laboratoryjny. Nie staje się przez to produktem – pozostaje pełnoprawnym człowiekiem, ale zostało na początku swojego istnienia tak właśnie potraktowane, w pewnym sensie odczłowieczone, gdyż poddane procedurom, jakie stosuje się przy produkcji towarów. W przypadku surogacji to uprzedmiotowienie dziecka idzie jednak jeszcze dalej: staje się ono przedmiotem bezpośredniej transakcji handlowej.
Przestrzeń relacji, jaka rozwija się między matką a dzieckiem, zupełnie nie jest tu brana pod uwagę. Głos matki i bicie jej serca, które dziecko w jej łonie potrafi rozpoznać, to sygnały, które są istotne dla jego poczucia bezpieczeństwa i których zostanie ono po urodzeniu pozbawione. Dramatyczna jest także sytuacja psychiczno-duchowa surogatki. Nie powinna ona rozwijać zbyt daleko idącej relacji z dzieckiem, które nosi, gdyż jego istnienie jest jedynie częścią zawartego kontraktu. Jednak cała struktura jej ciała i psychiki w czasie ciąży jest właśnie na to nastawiona. Wstrząsające relacje o surogatkach, które nie chcą oddać zamówionych dzieci, po ich urodzeniu lub też nie zgadzają się na aborcję, gdy tego z różnych względów (m.in. wskutek niepomyślnych badań prenatalnych) domagają się zamawiające dziecko osoby, jeszcze bardziej pokazują problematyczność tej procedury.
Trudno się dziwić, że postulaty światowego zakazu surogacji są formułowane już nie tylko ze strony Kościoła katolickiego, który od pojawienia się możliwości zapłodnienia in vitro wskazywał na poważne moralne zastrzeżenia wobec niej oraz bezskutecznie ostrzegał przed jej legalizacją. 22 czerwca 2026 Włochy i Chile, przy wsparciu Kamerunu i Stolicy Apostolskiej przedstawiły w ramach sesji Rady Praw Człowieka ONZ w Genewie deklarację wzywającą do wprowadzenia międzynarodowego moratorium na surogację. W deklaracji wskazano na niedopuszczalną komercjalizację życia ludzkiego oraz zdolności reprodukcyjnych kobiet. Surogatki rekrutują się często z niezamożnych krajów lub warstw społecznych, co sprzyja przymusowi i wyzyskowi. Istotna jest jednak przede wszystkim krzywda wyrządzona dzieciom przez oddzielenie ich od kobiet, które je urodziły.
Koalicja organizacji pozarządowych, wspierająca inicjatywy postulujące zakaz surogacji, zdecydowała się ogłosić podobne oświadczenie w ramach trwającej we wrześniu i październiku 2026 sesji Rady Praw Człowieka ONZ. Sygnatariusze postulują w nim o tymczasowe zawieszenie tej praktyki do czasu, gdy dokonana zostanie dogłębna ocena jej prawnych, etycznych i społecznych skutków.
Surogację należy określić po imieniu: jest to jedna ze współczesnych form handlu ludźmi.
Ks. Marian Machinek MSF
