Profanacje świętych symboli nie są niczym nowym, ta jednak, która wydarzyła się 15 grudnia 2025 r. w szkole podstawowej w Kielnie, zasługuje na szczególne potępienie. Podczas lekcji języka angielskiego nauczycielka zażądała od uczniów zdjęcia krzyża wiszącego na ścianie klasy. Nie wiadomo, co skłoniło ją do tak absurdalnego zachowania, jednak to, co nastąpiło po tym, gdy młodzież odmówiła, jest jeszcze bardziej szokujące. Nauczycielka sama zdjęła krzyż i wrzuciła go do kosza na śmieci. Sądziła zapewne, że umysły dzieci zostały już odpowiednio spreparowane przez antyreligijną i antykatolicką propagandę, której hołdują nie tylko eksponowani ministrowie obecnego rządu, ale także wpływowe polskie i zagraniczne media. Jednak reakcja uczniów była zupełnie niezgodna z kanonami politycznej poprawności. Żaden uczeń nie spełnił oczekiwań nauczycielki. Co więcej, to właśnie oni zawiadomili rodziców o całym zdarzeniu, co wywołało prawdziwą lawinę. Efektem wzburzenia było złożenie zawiadomienia do prokuratury.
Profanacje są zawsze wyrazem pogardy dla wiary i dla wierzących. W tym jednak wypadku chodzi o nauczyciela, a więc osobę powołaną nie tylko do przekazywania wiedzy, ale także do kształtowania postaw uczniów oraz uczenia ich podstawowych wartości, także takich, jak szacunek, poświęcenie dla innych czy miłość – a właśnie tego symbolem jest krzyż.
Profanację krzyża w Kielnie trudno uznać za pojedynczy incydent. W ostatnich latach można zaobserwować nasilenie ataków na krzyże, figury i przedmioty znajdujące się w kościołach, a więc różnego rodzaju akty profanacji symboli religijnych i miejsc kultu. Fakt, że czasem sprawcami bywają ludzie niezrównoważeni, psychicznie chorzy czy też będący pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, nie pomniejsza wagi tego rodzaju wydarzeń. To przyzwolenie rządzących i agresywnie promowana antykatolicka propaganda, wywołująca uprzedzenie i autentyczną nienawiść do wszystkiego, co katolickie, stanowią ostateczny impuls do tego rodzaju ataków. Coraz to nowe profanacje mają także miejsce obszarze kultury: w sztukach teatralnych, utworach muzycznych, grafikach i filmach. Symbole religijne są wyszydzane bądź też przedstawiane w wulgarnych lub całkowicie zmieniających ich sens kontekstach, a wszelki sprzeciw jest kwitowany prawem do swobody artystycznej. Sprawcy tego rodzaju profanacji unikają zazwyczaj odpowiedzialności karnej, nierzadko ze wskazaniem na wolność słowa czy niską szkodliwość społeczną popełnionych czynów.
Sprofanowanie krzyża w szkole w Kielnie bulwersuje jeszcze bardziej w kontekście projektu zmian w Kodeksie karnym, które Ministerstwo Sprawiedliwości właśnie przekazało do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych. Ich celem jest usunięcie kary pozbawienia wolności z katalogu kar przewidzianych za obrazę uczuć religijnych. W myśl projektu z art. 196 Kodeksu karnego ma zostać usunięta kara pozbawienia wolności do lat dwóch, a pozostawiona jedynie grzywna i ograniczenie wolności, w przypadku popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych. Powodem tych zmian jest, jak zaznacza ministerstwo, konieczność zrównoważenia wolności słowa i ochrony uczuć religijnych. Minister Waldemar Żurek twierdzi, że po zmianie prawa takie osoby, jak nauczycielka z Kielna – jeżeli zostaną skazane – nie będą wprawdzie musiały odbywać kary pozbawienia wolności, ale będą odnotowywane w rejestrze, zapłacą grzywnę oraz nie będą mogły pracować w wielu instytucjach publicznych. Można tylko z rozgoryczeniem dodać: ale zapewne znajdą intratne posady w jednej z wielu fundacji lub w mediach zajmujących się zwalczaniem i wyśmiewaniem wszystkiego, co katolickie. Tego rodzaju instytucje i organizacje mogą liczyć nie tylko na obfite dofinansowanie (również dzięki antyreligijnym instytucjom i fundacjom ogólno- i pozaeuropejskim), ale także ochronę prawną w razie popełnienia przez ich członków kolejnej profanacji.
Jak ma się zachować katolik wobec takich wydarzeń? Postawa osoby wierzącej powinna w tym wypadku uwzględniać trzy istotne aspekty. Pierwszą i podstawową reakcją jest osobisty akt zadośćuczynienia i wynagrodzenia Bogu, a więc jeszcze ściślejsze przylgnięcie do Jezusa Chrystusa, oddanie Mu czci i potwierdzenie wyboru Jego Osoby jako jedynego Zbawiciela i Pana. Nie jest to wprawdzie akt skierowany wprost przeciwko ludziom, którzy dopuścili się profanacji, ale na pewno unicestwia ich pierwotny zamiar, jakim jest zlekceważenie i wyszydzenie wszystkiego, co święte, zniechęcenia do wiary oraz wywołania w ludziach wierzących kompleksów i lęku. Jest to więc akt wyzwolenia się spod wpływu złego ducha, który zawsze podsyca nastroje prowadzące do profanacji. Drugim elementem jest modlitwa w intencji sprawców, a jeszcze bardziej – w intencji odpowiedzialnych polityków, dziennikarzy i aktywistów, którzy kształtują i podsycają antykatolickie nastroje. Jest to akt najwyższej formy miłości bliźniego, jaką jest miłość nieprzyjaciół. I wreszcie trzeci, nie mniej ważny element: trzeba publicznie wyrazić swój sprzeciw wobec profanacji w formie, jaka odpowiada odpowiedzialności, jaką ma konkretny wierzący, jednak zawsze w sposób jasny i niedwuznaczny. Demonstrując, wyrażając swoje oburzenie, wypowiadając się aktywnie w mediach czy też w swoim środowisku trzeba tylko pamiętać o jednym: nie wolno sięgać po te same środki, jakimi posługują się osoby dokonujące profanacji. Inaczej wierzący staliby się kolejnymi ogniwami tego samego łańcucha, który jest tak misternie wykuwany przez Zło.
Ks. Marian Machinek MSF
