Żydzi będą zbawieni bez Chrystusa?

Listy Konferencji Episkopatu Polski kierowane do wiernych pozostają często bez echa, a jeśli kogoś irytują, to są to zazwyczaj etatowi krytycy wszystkiego, co katolickie. Jednak chyba nawet sygnatariusze Listu Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej nie przypuszczali, że wywoła on aż taką medialną burzę i poruszenie, i to w środowiskach wiernych katolików. I rzeczywiście, trudno byłoby bronić tego, że został odczytany tuż przed świętami Wielkanocnymi i że jego treść jest tak podatna na błędne interpretacje. Zawarte w nim zaproszenie do odwiedzenia synagog, zważywszy nie tylko ich znikomą liczbę, ale także – tam, gdzie są czynne – towarzyszące korzystaniu z nich środki bezpieczeństwa, trzeba uznać za kuriozalne. Nie sposób także nie dostrzec pewnej rażącej asymetrii. Irytujące jest wspominanie antysemityzmu w czasie, gdy słowo to bywa nierzadko wykorzystywane jako jedyna odpowiedź na najmniejszą nawet krytykę postępowania władz izraelskich i działań armii izraelskiej w strefie Gazy i w Libanie czy też nauki radykalnych odłamów judaizmu.

Jednak nie te aspekty listu episkopatu wywołały największe poruszenie. Prawdziwą burzę wywołała szeroko rozpowszechniana pogłoska, jakoby polscy biskupi zawarli w swoim liście stwierdzenia wprost godzące w katolicką wiarę. List miałby być dowodem porzucenia katolickiego nauczania o jedyności zbawienia przez Jezusa Chrystusa. Czy te sugestie są rzeczywiście prawdziwe? Trzeba przyznać, że w liście zabrakło jasnego przypomnienia podstawowej prawdy wiary katolickiej o jedyności zbawczej Chrystusa. Dotyczy to szczególnie ostatnich akapitów listu, gdzie jest mowa (z przywołaniem fragmentu wypowiedzi Komisji Stolicy Apostolskiej ds. Relacji Religijnych z Judaizmem z 2015 r.) o możliwości zbawienia Żydów bez „wyraźnego wyznawania Chrystusa”.

Zgodnie z katolicką wiarą nie ma zbawienia bez Chrystusa. Jest On jedynym Zbawcą i poza Nim, obok Niego czy też niezależnie od Niego nie jest możliwe zbawienie jakiegokolwiek człowieka. Wyznając tę prawdę, Kościół jednak zawsze wiedział, że zbawcze działanie jedynego Zbawiciela człowieka przekracza widzialne ramy wspólnoty wyznawców Chrystusa. Św. Augustyn wyraził tę myśl w następujący sposób: „Wielu, którzy wydają się być wewnątrz, są na zewnątrz; a wielu, którzy wydają się być na zewnątrz, są wewnątrz”. Zbawienie nie jest nigdy czymś automatycznym, ale dostępują go ci, którzy otwartym sercem zbliżają się do Boga, nawet jeśli ich poznanie Go nie jest doskonałe. Jak to wyraził Apostoł Piotr w domu poganina Korneliusza, „Bóg nie ma względu na osoby i w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10, 34-35). Nie ulega żadnej wątpliwości, że ani chrześcijanie, ani żydzi, ani przedstawiciele innych religii czy ktokolwiek inny, nie zostaną zbawieni bez Chrystusa. Nie ma zbawienia bez Chrystusa, istnieje jednak nadzieja zbawienia bez świadomości bycia zbawionym przez Chrystusa. Jeżeli ludzie innych religii, także żydzi, a być może nawet niektórzy niewierzący, nie znają Chrystusa bez własnej winy (a stopień tej winę potrafi osądzić w całej prawdzie jedynie Sędzia żywych i umarłych!), ale usilnie starają się o prawe, szlachetne i uczciwe życie, to Bóg otwiera także im szansę zbawienia. Nie zostaną jednak zbawieni inaczej, jak tylko przez Chrystusa, chociaż dowiedzą się o tym dopiero na ostatecznym sądzie. Ich zbawienie nie dokona się mocą ich praktyk religijnych (np. poprzez przestrzeganie przykazań Tory), gdyż takie praktyki nie mają żadnej mocy zbawczej. Nie są jednak nieistotne, gdyż są wyrazem szczerości i powagi, z jaką człowiek traktuje to, co rozpoznaje jako pochodzące od Boga. W tej powszechnej woli zbawienia wyraża się prawda, że Bóg jest Sędzią sprawiedliwym i nie odrzuca nikogo, jeżeli tylko człowiek w pełnej świadomości i wolności sam nie zerwie relacji z Nim. Jednak z racji, że obraz Boga bez Chrystusa jest niepełny i zamazany, nie ma powodu, by powstrzymywać się wobec kogokolwiek (także wobec żydów) od głoszenia całej prawdy Ewangelii. Ostatecznie trzeba pozostawić jednak stan ich serc i umysłów ocenie Tego, który sądzi sprawiedliwie. Chociaż w liście episkopatu zabrakło wyraźnego przypomnienia prawdy o jedyności zbawienia przez Chrystusa, to nie ma w nim też żadnej supozycji, jakoby istniała jakaś inna, dodatkowa czy paralelna, żydowska (czy jakakolwiek inna) droga zbawienia – bez Chrystusa. Podnoszone zarzuty o biskupią negację prawdy o Chrystusie jako jedynym Zbawcy ludzkości trzeba uznać za absurdalne.

Przy okazji burzy wywołanej listem episkopatu warto zdać sobie sprawę z istotnych rozróżnień, notorycznie pomijanych w wielu medialnych dyskusjach o judaizmie. Trzeba rozróżnić Żydów, czyli przedstawicieli pewnej narodowości i obywateli państwa (słowo pisane z dużej litery – tak jak Polaków, Amerykanów czy Chińczyków) od żydów, czyli wyznawców pewnej religii (pisane z małej litery – tak jak chrześcijan, muzułmanów czy buddystów). Wśród Żydów (narodowość) znajdują się zarówno wierzący, jak i wielu ateistów. Należą tu również współcześni izraelscy politycy, członkowie grup i partii nacjonalistycznych, a także osoby pochodzenia żydowskiego odgrywające kluczową rolę w polityce światowej i w obszarze globalnych finansów. Wśród żydów (religia) natomiast istnieje szereg nurtów, do których należą np. osoby przywiązane do czytania Tory, pielęgnujące religijne żydowskie tradycje, ale także ortodoksyjni wyznawcy judaizmu, czyli tej postaci religii żydowskiej, która ukształtowała się po zburzeniu Jerozolimy w 70 r. n. e., i która w swoich radykalnych odłamach stała się coraz bardziej wroga wobec chrześcijaństwa. To właśnie w łonie tych religijnych grup przekazywany jest negatywny obraz Chrystusa i niechęć wobec chrześcijan oraz zakazywane jest czytanie Ewangelii. Podkreślając niewątpliwą historyczną hipotekę niechęci czy nawet nienawiści chrześcijan wobec Żydów (naród) oraz żydów (religia), nie wolno więc także przemilczać – określając każdą krytykę mianem antysemityzmu – uzasadnionych zarzutów zarówno wobec postępowania przywódców i członków tego narodu, jak i wobec wielu elementów żydowskiej religijności.

Dopiero po uwzględnieniu tych rozróżnień można – i trzeba – mówić: o wyjątkowych relacjach chrześcijaństwa z religią mojżeszową, które są rzeczywiście głębsze niż stosunek Kościoła do innych religii; o wspólnym psałterzu recytowanym zarówno przez pobożnych żydów, jak i wielu katolików – w ramach Liturgii Godzin, o wspólnym dziedzictwie starotestamentalnej historii zbawienia; o tym, że pierwsze wspólnoty chrześcijańskie składały się z nawróconych żydów i o tym, że wzywany w modlitwie Kościoła Ojciec Pana Jezusa Chrystusa jest tym samym Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, którego wyznają żydzi.

Ks. Marian Machinek MSF